Carter Wilson w powieści „Chłopiec w lesie” jest tak dobry, że może konkurować ze Stephenem Kingiem!

„Chłopiec w lesie”

3154_99905623154

 

Świetna historia, która spokojnie mogłaby konkurować z wczesnymi powieściami Stephena Kinga.

 

Autor nie kryje, że uwielbia Kinga, więc bohater jego książki ma niemal wszystkie pozycje tego autora na regale. Odniesień do prozy mistrza można by znaleźć więcej, jak chociażby przy konstrukcji postaci i tworzeniu obrazu małego miasteczka – można, albo po co? Powieść „Chłopiec w lesie” jest świetnie skonstruowanym, pełnym naprawdę zaskakujących zwrotów akcji thrillerem, od którego bardzo trudno oderwać chociaż na chwilę myśli. Zaczyna się od trzęsienia ziemi: kilku chłopców w lesie spotyka piękną, rudowłosą, niewiele od nich starszą dziewczynkę. Towarzyszy jej mały chłopiec. Chwila rozmowy przemienia się w sytuację bez wyjścia. Dochodzi do morderstwa, w którym obserwatorzy stają się współuczestnikami zbrodni. To, co stało się w lesie, będzie ciążyć na całym życiu chłopców, towarzyszyć ich życiowym decyzjom i nie da im spokoju przez dwadzieścia lat. Dwadzieścia lat później jeden z chłopców jest już uznanym pisarzem. Od chwili, gdy na własne oczy zobaczył śmierć, rozpaczliwie próbuje ją zrozumieć i opisać w swoich powieściach. Nigdy jednak nie był tak blisko prawdy, jak pisząc pierwszy rozdział nowej książki, gdzie odważył się opisać rudowłosą dziewczynkę z lasu, swoich przyjaciół i chłopca, który w lesie stracił życie. Kartka, wsunięta mu do ręki przez nieznajomą kobietę: „Nawet nie zmieniłeś mojego imienia” otwiera mroczny świat przeszłości, z którym nasz bohater będzie musiał zmierzyć się dzisiaj.

Podoba mi się wielowarstwowość powieści: to nie jest tylko historia o próbie uratowania siebie i swojej rodziny, ale też świetna, psychologiczna powieść, która dotyka wielu problemów. Carter w mistrzowski sposób opowiada o błędach przeszłości, których konsekwencje ponosi się jeszcze po latach. To również opowieść o czworgu przyjaciół, których szczęśliwe dzieciństwo zostało zniszczone w ciągu kilku minut, a wraz z nim zniszczona została ich przyjaźń. „Chłopiec w lesie” daje nam wiele zaskakujących odpowiedzi na temat ludzkiej natury, wprost mówi o złu, które przeraża, a jednocześnie potrafi fascynować. Mistrzyni prozy psychologicznej, Donna Tartt, napisała w swojej powieści „Tajemna historia”, że „Piękno jest strachem”. Carter prowadzi dialog z tym określeniem: zło może być piękne, może budzić grozę i może przyciągać jak magnez. Nikt i nic w tej powieści nie jest czarne albo białe. Źli bohaterowie mogą wzbudzić żal czytelnika, a dobrzy – irytację. Najbardziej jednak podobało mi się, że autor nie spłaszczył swoich postaci a każdy ich czyn, nawet ten najgorszy, jesteśmy w stanie zrozumieć. „Chłopiec w lesie” mówi też wiele o pisarzach. Mamy tu mężczyznę, który osiągnął sukces, pisząc zmyślone fabuły a teraz, pierwszy raz w życiu ma szansę napisać coś doskonałego, posługując się historią, którą przeżył. Czy jednak będzie w stanie napisać naprawdę dobrze o morderstwie, jeśli sam go nie dokona? Jak daleko sięga wyobraźnia pisarska?

Zachwycające sceny zbrodni, pełne realizmu, strachu, który udziela się czytelnikowi mieszają się z ciepłem. To ciepło czytelnik odnajdzie je w opisach miasteczka, gdzie doszło do zbrodni, w portretach ludzi stamtąd oraz w samym Tommym – bohaterze książki. Od pierwszych stron powieść wciąga jak najlepszy thriller, a następne rozdziały, tylko pogłębiają to uczucie, zmuszając czytelnika, by powiedział pod koniec: „Wow! Ależ to było dobre” . Zachęcam do sięgnięcia po tę książkę i zagłębienia się w mroczny świat zbrodni, winy i poszukiwania odpowiedzi na najtrudniejsze pytania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *