O mnie

Rok 1978 był bardzo ważny dla muzyki: to wówczas Eddie Van Halen debiutował kultową dziś płytą pt. „Van Halen”, Rolling Stones nagrali świetny kawałek „Some girls”, zmarł perkusista The Who oraz Led Zeppelin, a na wszystkich prywatkach rozbrzmiewał utwór Dire Straits „Sultans of Swing”.

małgoś

W tym właśnie roku przyszłam na świat. Urodziłam się pod znakiem Wodnika, który cechuje ludzi niezależnych i tęskniących za niezwykłym życiem; w gdyńskim szpitalu, którego porodówka od kilku lat jest już zamknięta.

Zaczęłam pisać szybciej niż nauczyłam się prosto stawiać litery. Mając pięć lat, straszliwymi kulfonami wysyłałam bajki do telewizyjnego „Pana Kracego”, a przez całą szkołę podstawową biegałam do osiedlowego pawilonu po zeszyty, które jeśli ich dotknęłam, zaczynały mnie inspirować do pisania. W tych zeszytach napisałam dziesięć tomów (!) szmirowatej książki o Paryżu, którymi zaczytywały się ze łzami w oczach moje rówieśniczki. Te zeszyty, ozdobione przeze mnie specjalnymi okładkami i ilustracjami przewędrowały chyba przez całą szkołę podstawową i uświadomiły mi, że pisanie dla siebie samej nie daje takiej satysfakcji, jak świadomość, że ktoś czyta to, co ja napiszę.

Książki zawsze były dla mnie bardzo ważne, moi rodzice czytali je tonami, mój dziadek kupował ich po kilka i przynosił do domu, moja siostra również jest zapaloną czytelniczką.  To właśnie książki zainspirowały mnie do studiów artystycznych. Chciałam zadawać na malarstwo, ale rysunku uczyłam się u rzeźbiarki, Pani Izabeli Smolany. W jej pracowni zetknęłam się pierwszy raz z gliną i kiedy poczułam ją pod palcami, aż przeniknęły mnie dreszcze i glina stała się mon amour. Nigdy jednak nie była ważniejsza niż pisanie. Rzeźbiłam i pisałam, pisałam i studiowałam rzeźbę.

„Dłonie” napisałam na czwartym roku studiów pod wpływem filmu „Love is all around”. Nikt nie widzi podobieństw? Słusznie, ale… :-) A „Ominąć Paryż” był nie tylko odpowiedzią na mój ślub z muzykiem zespołu FARBA, ale też rozliczeniem z dzieciństwem i przyjaźnią, która mnie wzbogacała ale i udręczyła. Potem przyszła pora na „Czarodziejkę”, której okładka wykończyła mnie psychicznie na wiele tygodni :-), „Środek Lata”, który zainicjował nową serię w wydawnictwie i do którego mam największy sentyment oraz „Nie ma Powodu by Płakać” – opartą na wspomnieniach i fantazjach, jakie nawiedzały mnie, kiedy przez jeden semestr studiowałam Rzeźbę na warszawskiej ASP. Kolejne książki poruszały tematykę trudną, bolesną: „Nikt nie widział, nikt nie słyszał” – była odpowiedzią na problem porwania dziecka. „Dziewczynka, która widziała zbyt wiele” – mówiła o przemocy w domu, a „Jak oddech” to opowieść o miłości i dramacie, jaki wiąże się z jej brakiem.

Obecnie jestem matką Sylwii, współpracuję z kilkoma Wydawcami, współtworzę Manuskrypt – czyli agencję literacką, prowadzoną przez pisarkę i niezwykłą kobietę, Manulę Kalicją, gdzie zajmuję się działem Fantastyki.

Prowadzę zajęcia z coachingu dla początkujących pisarzy oraz prowadzę warsztaty twórczego pisania dla dorosłych oraz dla dzieci.

małgos2